Zapomniałem

charthinking

Całkowicie zapomniałem o tym, po co założyłem tego bloga. To nie miał być life-stylowy blog. To nie miały być artykuły. To nie miały być recenzje.

To miał być pamiętnik myśli, którym mógłbym podzielić się z innymi. I podszkolić swój warsztat pisarski. Nie mam nad sobą szefa. Mogę pisać co chce. Wczoraj odpuściłem wpis. Nie miałem pomysłu na temat. Ale czy musi być? Czy jak prowadziłem pamiętnik w zeszytach, to czy miałem temat? Nie! Pisałem co akurat chodziło mi po głowie. Tak się pisze o wiele łatwiej.

I przynajmniej nie marnuje papieru. Pisząc elektroniczny dziennik przynajmniej kilka drzewek uratuje. Ostatni wpis o grach MMO był bardziej artykułem popartym o doświadczenie. Pisząc go, musiałem parę razy się skupić. I nie chodzi o to, że jak piszę to się nie skupiam. Chodzi bardziej o to, że już tamten wpis był bardziej skierowany pod publikę. Żeby niósł jakąś informację. To nie jest portal. Nawet w nazwie mam „to tylko blog”. Nie bez powodu.

Dzisiaj niedziela. W telewizji puszczają „te lepsze” filmy. Czasem naprawdę nie mam ochoty na akcję. Wystarczająco dużo dostarczają mi ją gry. Leciał film „40 lat minęło” z 2012 roku. Na Filmwebie ocena (5,8). Nie oczekiwałem od niego niczego szczególnego. I też niczego takiego nie dostałem. Przyjemny film familijny na niedzielne popołudnie. Nie miał on na celu czegoś przekazać. Autorzy prawdopodobnie nawet się nie starali. To już nie są te czasy filmów, które były kiedyś. Ta forma rozrywki ma przede wszystkim zapełnić czas. Oraz go zabawić. Dlatego też mi się ten film tak bardzo spodobał. Zwykły, bez treści, pusty. Jak oglądałem ostatnio szereg filmów, to miałem wrażenie, że twórcy chcą nieść w każdej swojej produkcji jakiś „przekaz”. Czasem jest on tak uwydatniany, że całkowicie zatraca się sens filmu. Wciąż jednak nie mogłem się w nim doczekać momentu kulminacyjnego. Skończył się momentalnie. Czy poczułem niedosyt? Ciężko go odczuć jak w ogóle nie było się głodnym. Choć muszę przyznać, że spodziewałem się innego zakończenia.

O czym zapomniałem? Skąd ja kojarzę jednego z aktorów w filmie? Macie tak czasem, że widzicie pewną postać, ale nie wiecie skąd ją znacie?  Ja dziś tak miałem. Wiedziałem, że była to postać z jakiegoś serialu… Film niby amerykański, więc i szukałem myślami po tych amerykańskich serialach. Bam! Nagle olśnienie! It-Crowd! Jeden z informatyków! A dokładnie Chris O’Dowd, który wcielił się w rolę Roya.  Mało oglądałem brytyjskich seriali, podobnie z filmami, więc nie wędrowałem myślami w te rejony. Jednak czasem człowiek może zapomnieć.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Zapomniałem

    1. To bardziej kwestia przyzwyczajenia 🙂
      Tak jak każdy rano bierze prysznic.
      Każdy idzie do pracy.
      Każdy idzie do szkoły.
      Przegląda maile.

      Ja mam pisanie bloga 🙂
      Powtarzam sobie, że z każdym postem jest lepiej i tego się trzymam.
      Teraz dochodzi jeszcze maskotka bloga, to nad nią też trochę roboty jest, ale mam wakacje, więc staram się je wykorzystać 😀

      Lubię to

      1. Nah, to jestem w połowie 4-miesięcznych wakacji i nie skromnie przyznam, że przez nieumiejętność życia wg. reguł nie robię praktycznie nic. Optymista z Ciebie.

        Lubię to

  1. Rozumiem tę zmianę jakości w pisaniu. Niełatwo jest wrócić do swobodnego wyrażania myśli i blogowania strumieniem świadomości, gdy już zaczęło się pisać z realną myślą o odbiorcach. Też się z tym zmagam. Powodzenia! 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s