Kawa

Czasem się cieszę, czasem się smucę. Potrafię ją odstawić. Byłem przez trzy miesiące na abstynencji kawowej. Potem wróciłem do niej. Z początku szklanka dziennie mnie zadowalała. Aktualnie zatrzymałem się na dwóch. Czy jest mi z tym źle? W ogóle nie. Kawa czarna, koniecznie w kubku. Jak piję w szklance to widzę jak prześwituje przez nią światło. Wtedy wydaje mi się, że jest zbyt słaba.

Czasem dodaję mleka. Ale tylko wtedy jak w ustach zaczynam czuć kwaskowaty posmak. Pierwszy łyk zawsze smakuje najlepiej. Potem jest coraz gorzej. Chyba, że dodamy śmietany, bądź mleka.

Wróciłem z powodów energicznych. Pewnego ranka musiałem wcześnie wstać, a poprzedniego dnia siedziałem do późnej nocy. W takich chwilach trzeba sięgnąć po mocniejsze środki.

Wiem, że mógłbym przestać. Ale po co?

Dzisiejsza kawa była jedna. O poranku. Drugą sobie odpuściłem. Czułem, że mam dużo energii i kolejna dawka kofeiny jest zbędna. Jak bardzo się myliłem. Zacząłem to odczuwać dopiero teraz. Dwie godziny później od planowanej pory kawowej.

Żyję według schematów. To pozwala mi ułożyć swoje życie. Metodyczne ustawianie jest dobre. Czyżby był to wpływ szkoły? W końcu 12 lat żyłem według systemu. Dzień w dzień. Przez 9 miesięcy w roku. Nawet wakacje jakieś metody człowiek określał. Im człowiek starszy tym lepiej się pod nie podporządkowuje. Przez pewien czas pisałem sobie plan dnia. Najczęściej robiłem to dzień wcześniej. Świetnie mi się w ten sposób pracowało jednak… Potem z niego zrezygnowałem. Usprawiedliwiłem to faktem, że mam wakacje. I nie muszę nic. Jednak pewne zależności wciąż zostały. Już nie potrzebuje planu. On sam mi się w głowie układa każdego dnia.

//

Krótki wpis, bo autor jest senny. Jutro na pewno wypiję kawę i może wpadnę na pomysł czegoś dłuższego.

Zacząłem słuchać podcastów o marketingu. Nigdy nie planowałem tego kierunku studiować, to bardziej takie poboczne hobby. Sprzedaż produktów zawsze będzie na czasie. Jednak trzeba też umieć dany produkt zareklamować. Nawet mój blog jest w pewien sposób produktem mimo, że nic nie sprzedaje.

Wpadłem na pomysł stworzenia maskotki bloga. Dosyć pusto to wszystko wygląda. Rysować niby coś tam potrafię, wyobraźnię mam całkiem dużą. Jednak to wszystko jest w produkcji. Jak to amerykanie określają Work in Progress. Myślę, że będzie to miła odskocznia od pisania.

Duża tu inspiracja jednym z postów, którego teraz nie mogę odnaleźć… jednak planuje na każdego posta stworzyć jeden obrazek, który by był w jakiś sposób dodatkiem do każdego wpisu.

Jak to mówią za oceanem: Stay Tuned.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s