Klocki Lego – marzenie każdego dziecka

Wczoraj przeglądając blogi na wordpressie natknąłem się na takiego, który poruszał tematykę klocków lego. Pomyślałem: „Czemu by nie sprawdzić? W końcu kiedyś bardzo lubiłem je układać.” I w tym momencie zapomniałem o reszcie świata. Poczułem się jak dziecko. Koniecznie chciałem je mieć. Móc usiąść. Rozpakować pudełko. Otworzyć folijki i przystąpić do układania zestawu wraz z instrukcją. Kiedyś były dwa takie dni w roku, w których zapominałem o całym świecie. Gwiazdka i urodziny. Najbardziej lubiłem samoloty. I zestawy, które miały największą ilość „stabilnych” elementów. Te z których można było potem  bez problemu ułożyć na przykład budynek. Obserwując przez całą noc internet, zdałem sobie sprawę, że jest ich coraz mniej. Większość to stabilne sztabki.

Naszło mnie na marzenia. Oczywiście nie kupię teraz zestawu. To nie wchodzi w grę. Mam jeszcze studia przed sobą. Ale jak się dorobię, to kupię sobie parę dużych zestawów. Ale nie tych co mają 500-1000 części. Od razu 2000-5000 elementów. Nigdy takiego nie miałem. Najczęściej były to te ze średnich półek.

I zachowałbym wszystkie pudełka i instrukcje. Nie wrzuciłbym ich. Nie byłbym taki głupi. Co taki 5 latek może wiedzieć o kolekcjonowaniu? Jego obchodzi tylko zabawa. Pudełka szybko lądowały w koszu. Nierzadko wraz z instrukcjami. Układałem bazy, budynki, bawiłem się ludzikami. Miałem swój własny świat. Oczami wyobraźni widziałem bitwy toczone na dywanie. I robiłem to często. Gdybym wtedy miał kamerę, zapewne powstałaby masa filmów. Akcji, z uciekinierami, wyścigi samochodowe.

Przez długi czas klocki leżały na strychu. W dniu otrzymaniu pierwszego komputera przestałem się nimi bawić. A może to było w dniu pierwszego game boya? Nie wiem… Ale jak odkryłem gry, przestałem się nimi bawić. Może nie momentalnie. W końcu gry też się po pewnym czasie przechodziło. Więc wracałem do nich. Potem w wieku, gdy już chodziłem do szkoły średniej rodzice postanowili je oddać. Dla młodszych dzieci. Nie wiem dokładnie do kogo. Mało mnie to obchodziło. Przynajmniej wtedy.

Zapomniałem całkowicie o klockach. Czy było ich dużo? Całkiem sporo. Prawie dwie skrzynki. Były to też moje jedyne zabawki. Poza samochodami Burago, które przyszły później. Nie miałem ich dużo. Parę większych modeli i kilkanaście mniejszych. Nie wiem gdzie zniknęły. Pewnie rodzice oddali. W końcu liczył się tylko komputer.

Widząc młodsze dzieciaki grające w Minecrafta i oglądające masę filmów na YouTube z klockami w roli głównej wcale się im nie dziwie. Też przecież układałem klocki. Ale w prawdziwym świecie. Fizyczne. W końcu oni też budują domy, uciekają przed creeperami, mają dzień i noc. Przechodziłem przez to samo. Tyle, że moje zbudowane były z klocków lego, tymi złymi były akurat te klocki, które najmniej mi się podobały, a dzień i noc symbolizowały zasłonięte żaluzje i lampka nocna w kącie.

Chciałbym wrócić do tych czasów. Wszystko było takie beztroskie.

Jednak wciąż mogę sobie kupić zestaw. Może nie teraz, ale później z pewnością. Zapewne do tego czasu kupię dobrej jakości aparat, szereg lamp, a kolejne zestaw tylko będą wzbogacały mój plan filmowy.

Kolejne moje marzenie, które zamierzam spełnić.

Blogi, które mnie zainspirowały do tego posta:

http://8studs.wordpress.com/

http://legosoul.wordpress.com/

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Klocki Lego – marzenie każdego dziecka

  1. Kurcze! I mnie teraz wzięło na wspomnienia 🙂 pamiętam jak z bratem ciotecznym bawiliśmy się lego! Uwielbiałam to. Zdecydowanie bardziej interesowały mnie chłopięce zabawki niż zabawa lalkami, chociaż i tymi się czasem bawiłam 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s