Młodzież, alkohol i znajomi.

I nie znalazłem go w Polsce. Zbyt małe miasto? Zbyt niski budżet miasta? Nie wiem. Na zachodzie mimo małego miasteczka udało się to zrealizować. Centrum młodzieżowe dla osób, które chcą się spotkać ze znajomymi, a nie chcą tego robić na murku. Moje spotkania w Polsce najczęściej takie były. I nieodzownym tego elementem było piwo. Nie zawsze. Ale jednak. Może miałem złych znajomych? Nie chce w tym momencie generalizować, ale jakoś tak się przyjęło, że na wschodzie pije się dużo. Nawet bardzo. Moi znajomi, już studenci zamieszczają coraz to kolejne zdjęcia ilości alkoholu, które zostanie przeznaczone do spożycia na „dzisiejszą noc”. Mój dobry znajomy był miłośnikiem alkoholu. Często do mnie pisał, bądź dzwonił z zapytaniem „ej! Dziennikarz! Lecim pić? Mam kasę!” Czasem się zgadzałem. Ale im częściej piłem, tym mniej piłem. Przestało mi to sprawiać frajdę. Aktualnie jak zdarzy mi się wypić coś w ciągu roku to już jest sukces. Kiedyś jak odmówiłem to zostałem zalany pytaniami typu: „czemu?”, „a po co?”, „okazja jest!”, „kiedyś ciągle piłeś!”, spytałem się go: „po co pijesz?”. Dostałem szereg pozytywnych określeń, które w ogóle mnie nie przekonywały. Szczególnie jedna zapadła mi w pamięci: „bo fajnie jest!”.

Od tego czasu ograniczałem. Nie byłem abstynentem. Nigdy tego tak nie określałem. Jednak nie lubiłem tego stanu, który jest po alkoholu. Mglisty stan zniewolenia mózgu przez alkohol. Człowiek nic nie jest w stanie wtedy zrobić. Nie jest kreatywny (choć niektórzy mogą się nie zgadzić w tym przypadku ze mną), nie ma siły, nie jest w stanie normalnie funkcjonować. I jeszcze jak w Polsce, było to postrzegane w sceptyczny sposób tak w Niemczech sytuacja jest całkowicie na odwrót. Pijące osoby, są postrzegane jako te, które nie mają silnej woli, są podatne na nałogi.

I da się funkcjonować bez alkoholu! Nawet bawić. Niemcy wraz ze swoją kampanią robią to bardzo dobrze. Czy przekona was uśmiechnięta nastolatka z ulotką, że alkohol jest zły? Miliony tablic, że narkotyki szkodzą zdrowiu i są złe, też niezbyt dobrze wypada na tle młodzieży. To po prostu nie przekonuje.

Kto zajmuje się takimi sprawami na zachodzie? Najczęściej młodzież po przejściach. Widać po nich od razu, że mają pewien etap w życiu za sobą. I to jest prawdziwe. Walczyli z nim i się im to udało. Teraz dalej przekazują zdobyta wiedzę i przestrzegają przed zażywaniem. Mój kumpel pracował między innymi w takiej „klinice” odwykowej i pomagał młodym ludziom wyjść z nałogu.

Co się robi w takim centrum młodzieżowym? Wszystko. Gramy w piłkarzyki, ping-ponga, jest możliwość wynajęcia stołu do bilarda, zagrania ze znajomym w Fifę na PS4, skorzystanie z kafejki internetowej. Na podwórku mini-skatepark, w środku pełno gier planszowych, zabawek do wykorzystania na dworze. W piwnicy mamy pokój prób, gdzie spotykam się ze swoim zespołem. Możliwości jest sporo. Osób przeplata się całkiem sporo, mimo wakacji. Najwyraźniej nie wszyscy postanowili wyjechać. W sumie to tu, są moje wakacje, więc narzekać nie mogę.

Tego miejsca mi brakowało w Polsce. Gdzie mogę pójść w spokojne miejsce i będę wiedział, że zostanę miło przyjęty. Tam mam moich kumpli i wiem, że mogę na nich zawsze polegać.

//

Nie wiem jak to jest. Mam zawsze ustalony temat, ale jak zacznę pisać, to skręca on w zupełnie innym kierunku. Ale myślę, że jakoś udało mi się to ubrać słowa. Przynajmniej dzisiaj. Czasem się dziwię sobie, że podchodzę do klawiatury bez pomysłu, lub tylko ze słabą koncepcją, ale uda mi się to ubrać w słowa. Podoba mi się WordPress, bo potrafię się przy jego wyglądzie skupić i posiada taką kreatywną aurę. Nie udaje mi się tego osiągnąć przy Wordzie. Przy nim często się blokuje. Jak widać każdy ma swoje kreatywne środowisko. W moim przypadku padło na WordPressa.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Młodzież, alkohol i znajomi.

  1. Ogółem jednak trochę się zapętliłeś jak dla mnie. Złapałam sens tekstu, ale ciężko wyłowić na co chciałeś położyć największy nacisk. Czy na problem „kultury alkoholu” w Polsce czy na brak centów młodzieżowych?
    Ogółem wiadomo, wszystko dla ludzi, ale dobrze mieć alternatywę. Ja z moich młodych lat pamiętam głównie Państwowe Ognisko Plastyczne. Byłam tam codziennie po 3-4 godziny mimo, że zajęcia trwały 2. Wydaje mi się, że wszystko jest kwestią chęci, jak ktoś chce znaleźć zajęcie to znajdzie. Pochodzę z małego miasta a za darmo (lub za bezcen np. 20 zł miesięcznie) można było znaleźć zajęcia od rysunkowych, przez muzyczne (np. Juniors Band) po sportowe (sama chodziłam na szkółkę tenisową). Jak nie było profesjonalnej siatki to grania to się rozciągało sznurek. A teraz dużo odnowionych boisk koło szkół lub wolno-stojących. Jest co robić. Tylko problem polega raczej na tym, że młodzież woli iść na ten murek bo to jest bardziej „cool”.

    Polubienie

    1. Dzięki za rady 🙂 Zastosuje na przyszłość. Moje miasto akurat było ubogie w takie zajęcia. Były zajęcia muzyczne z panią od muzyki oraz plastyczne w domu kultury za dobrą opłatą fakt. Ale były one na bardzo niskim poziomie. Głownie kierowane w stronę dzieci. Nie wiem jak jest teraz. Aktualnie dom kultury jest w remoncie. Zajęcia sportowe głównie organizowało się ze znajomymi. Prym wiodła tu piłka nożna. Później jakoś znajomi poszli w inne sporty. Koszykówka, siatkówka, ale nigdy nie było to przez nikogo prowadzone. Młodzież zawsze znajdzie wyjście 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s