Moje przygody z czytaniem.

Czytanie książki, gdy się się obejrzało film, nigdy nie sprawia radości. Próbowałem to zrobić dawno temu z Harrym Potterem… którego nigdy nie skończyłem. Wciąż leży na mojej półce pierwsza część zwana Kamieniem Filozoficznym. Była to moja pierwsza książka, którą kiedykolwiek dostałem. 1 Czerwca 2001 rok. Tak jest podpisana na drugiej stronie. Nie wiem jaki miałem w tym cel. Ale był to okres wielkiego szału na punkcie Harrego Pottera w Polsce. Już wtedy bodajże wyszły cztery części. Według Wikipedii czwarta ukazała się we wrześniu tego samego roku… jednak moja pamięć inaczej to pamięta. Miałem do wyboru cztery tomy i wybrałem część pierwszą. W końcu głupio by było zaczynać od środka tej „pięknej” historii. Wtedy jeszcze nie byłem fanem druku. Nie znosiłem czytać. Czytanie kolejnych lektur sprawiało, że coraz bardziej nienawidziłem książek. Dałem radę pierwszą część przetrawić do około setnej strony. Było to podyktowane chorobą. Wyjątkowo się wtedy nudziłem i jakoś tak wyszło, że się za nią zabrałem. Pamiętam, że pierwsze poważne książki, zaczęły się po skończeniu gimnazjum. Wybór padł na Wiedźmina. Całą sagę przeczytałem w pierwszym miesiącu. Wiedźmińskie przygody (opowiadania) zacząłem czytać po skończeniu sagi, czyli w odwrotnej kolejności. Jednak nie żałuje. Co prawda zaczynając czytać Krew Elfów czułem się trochę zagubiony, ale dałem radę zrozumieć o co w niej chodziło. Czytając książki z początku głównie kierowałem się tym, co znajdę w Bibliotece miejskiej. Ze względu na to, że było tam pełno S. Kinga, szybko wsiąkłem w jego klimat. Czytałem jeszcze wtedy bardzo mało, ale powoli rozwijało się we mnie to hobby.

Teraz, gdy mamy 2014 rok już nie używam książek. Zabawiam się z moim Kindlem, którego czytam codziennie. Świetne urządzenie. Od kiedy go kupiłem moja częstotliwość czytania wzrosła o jakieś 80%. Z początku czytałem tylko, gdy świeciło słońce. Teraz czytam, gdy mam tylko chwilę czasu i nic mnie nie trzyma. Zacząłem nawet czytać po angielsku. W oryginale. Wydaje mi się, że wtedy lepiej rozumiem, co chciał oddać autor. No i polepszam swój język angielski. Wydaje mi się, że za kilka lat będzie on całkiem dobry. Nie lubię się ograniczać tylko do jednego źródła czerpania wiedzy. Internet być może jest ogromny, ale jeden język, aby sprawnie się w nim odnajdywać to zdecydowanie zbyt mało.

//

Mojego bloga odwiedza wyjątkowo mało osób. W końcu dopiero minął tydzień, od kiedy go postawiłem. Gdybym chciał kiedyś zdobyć dużą ilość subskrypcji, osób które czytają regularnie moją stronę postawiłbym na poradniki. Ludzi coraz mniej interesuje, co się dzieje w czyimś życiu. Oni chcą tylko się uczyć, wiedzieć więcej, wiedzieć jak wykonać daną czynność. Galeria prac? Pewnie, jeżeli robisz to na prawdę dobrze, lub chcesz się zareklamować w internecie. Kolejny film jak grasz na gitarze, pianinie, perkusji? Jakie to oryginalne, z pewnością nikt tego nie zrobił przed tobą. Ja rozumiem własna kompozycja, ale covery? To już chyba nie te czasy. Sam od dawna nic nie wrzucałem. Czemu? Zdałem sobie sprawę, że to bez sensu. Może po prostu jeszcze nie jestem dobry wystarczająco?

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Moje przygody z czytaniem.

  1. „Mało osób odwiedza bloga”. Mało osób odwiedza bo jest słaba docieralność. Budowanie sobie społeczności to niezły marketing na który najczęściej musisz poświęcić nie tylko mnóstwo czasu ale też pieniędzy- nie oszukujmy się. Jeżeli jednak nie masz pieniędzy, to pozakładaj tyle kont społecznościowych ile możesz, zdobądź znajomych i tam linkuj adres bloga. Polecam lektury „Bloger” oraz „Blog. Pisz. Kreuj. Zarabiaj”. Oby dwie napisane przez Kominka a on zna się rzeczy. Warto też od czasu do czasu odwiedzić stronkę Pawła Opydo (www.zombiesamurai.pl) Pozdrawiam!

    Lubię to

    1. Wiem o tym 🙂 Już wcześniej miałem poczytnego bloga, w sumie dalej mam, tylko się nim nie zajmuje, bo jest zbyt skoncentrowany na jednej tematyce. Wiem ile dają linki i media społecznościowe. Dzięki temu lepiej się strona pozycjonuje w Google. Tego bloga bardziej traktuje jako eksperyment. Chce sprawdzić ile jestem w stanie zdobyć przysłowiowych fanów bez marki, na wordpressowym hostingu, zaczynając kompletnie od zera, a jedynie obracając się w obrębie jednej witryny. Początki są trudne. Pamiętam, że poprzedniego bloga rozkręcałem przez pół roku, a i tak miałem małą ilość stałych czytelników. To jest taka moja mała odskocznia, która pozwala mi się wypisać na koniec dnia z moich myśli. I póki co podoba mi się taka
      kolej rzeczy 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s