Witam!

Nie! Nie! Cięcie! Kompletnie nie tak! Najpierw miałeś się przedstawić durniu! Powiedzieć co cię interesuje! Jakie są zainteresowania! No to od nowa. Cofnijmy to.

„Ale panie scenarzysto, ale może da się coś z tym zrobić? Nagramy to tak jak jest, oddamy grafikom, czy kto to tam się tym zajmuje i będzie gites. Czyż nie?”

„No to od nowa. Jedziemy!”

Po co założyłem bloga…

Jej…

Po tylu latach blogowania i zaczynania od nowa naprawdę człowiekowi trudno od nowa pisać te słowa. To może zacznijmy od biografii? Hmm? Urodziłem się w małym mieście położonym na północ Polski… I co? Mam wam to wszystko pisać i przynudzać? Najlepiej by było dodać trochę pikanterii. Tak więc poznałem dziewczynę i poszliśmy do niej do domu… Już się pewnie niektórym podoba co? A figa!

Żarty na bok. Główna treść. Jak ktoś nie przeczytał początku to nic nie szkodzi. To same głupoty. <W tym miejscu pisze, że reszta bloga to same głupoty, więc nie warto czytać reszty wpisów>. Bym mógł napisać, że to pierwszy i ostatni post, ale po co? Tak po prostu się poddawać? Miałem już blogi. Jeden, dwa, trzy, piętnaście. Jeden się udał, bo koncentrował się na jednej tematyce. Jak z początku podobało mi się jego prowadzenie, bo nikt o nim ze znajomych nie wiedział i pewnie by tak dalej było, gdyby nie fakt, że rozpowiedziałem wszystkim, że prowadzę bloga. Miały to być moje prywatne zapiski, no ale chęć pochwalenia była silniejsza.

Miałem bloga po angielsku. Tragedia. Z językiem i prowadzeniem. To jest naprawdę dużo roboty. Myśleć po polsku, pisać po angielsku. Potem było parę blogów tematycznych. Jednak zawsze, ale to zawsze miałem swój domowy zeszyt. W nim się zwierzałem ze swojego życia. Ostatnio jednak zdałem sobie pewną sprawę. Zużywam zdecydowanie za dużo papieru. Zeszytów mam z dziesięć. Wszystkie to prywatne zapiski. Z początku pod postacią dziennika, potem tygodnika, miesięcznika, okolicznika. Ostatnio przekonuje się do zdobyczy techniki. Zakup tableta graficznego, żeby nie marnować kartek papieru, zakup czytnika e-booków, a teraz pisanie bloga. Wyobraźcie ile to jest papieru! Tona! No może tyle nie… ale na pewno dużo tego by było.

Zawsze miałem nieodpartą chęć dzielenia się wszystkim ze światem… ale w taki sposób, żeby nikt o tym nie wiedział. Zachodzi tu pewnego rodzaju paradoks… ale taki już jestem. Byłem już wszędzie. Facebook, Instagram, Twitter… Ale jak długo są tam twoi znajomi, tak długo człowiek się ogranicza. Lubię pisać posty na Facebooku. Dzielić się ze swoimi znajomymi muzyką, recenzjami filmu, linkami na YouTube, ale zawsze w tym była granica. Nigdy nie starałem się ich zawalić śmieciami. Toną linków. Wiecie o co chodzi. Każdy ma takich znajomych, którzy co 5 min wrzucą coś na Facebooka, coś polubią i zawsze są online.

Ja nie mam nic do nich. Oni pewnie też nic do mnie nie mają, ale pozostaje pewien niesmak. Po co się dzielić czymś co ich nie zainteresuje? Albo zainteresuje tylko 5 % znajomych? I macie tutaj mojego bloga „To Tylko Blog”. Mógłbym to pisać do każdego znajomego z osobna. I też to czasami robię. Jak do mnie napiszą… to zalewam ich potokiem słów. A oni muszą to czytać, by na końcu odpowiedzieć krótkim, zwięzłym „aha”. No i wy macie możliwość. Obejrzeć i poczytać, albo zamknąć klikając okienko „x” w rogu zakładki. Takie to proste. Jest i nie ma.

Więc od dzisiaj będzie to mój notatnik. Będę pisać moje przemyślenia, a te uważam za całkiem ciekawe. Albo mi się wydaje i żyje w świecie fantazji. Inspiruje się wszystkim. Grafiką, muzyką, filmem. Niektóre są przeidealizowane, zbyt intelektualne. Czasem to jest dobre, a czasem zbyt ciężkie by strawić.

Podobno człowiek uczy się całe życie. Mi się wydaje, że uczę się przez ostatnie 5 lat. Bo przed tymi latami nie zrobiłem nic produktywnego. Byłem zbyt młody. Zbyt głupi. Leniwy? Oj tak. Każdy ma w sobie lenia.

Próbowałem nadać temu blogowi jakąś normalną nazwę. Pierwszymi nazwami były „To Tylko Ja”, „Moje Zapiski”, „Moje Zapisky”< ach te anglicyzmy, wiecie Zapi-sky (niebo)>, i ostatnia, jedyna wolna nazwa „To Tylko Blog”. http://www.totylkoblog.wordpress.com

Mógłbym kupić domenę. Zakupić hosting. Wgrać skórkę, theme, szablon czy jak to się dzisiaj nazywa, ale po co? Kto będzie chciał mnie znaleźć i tak znajdzie. I tak to tylko zeszyt. Zeszyt cyfrowy. O! To by była świetna nazwa. „Cyfrowym Zeszyt”. Ale mniejsza.

Było, minęło. Zostanie: „To Tylko Blog”. I nic więcej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s