Zaczyna się…

apple-256261_640

Szkoła.

A raczej studia. Ale jak mówimy o „szkole” to wszyscy mają skojarzenia z nauką. I lepiej nam sobie zobrazować szkołę jako budynek, w którym się uczymy, niż Uniwersytet. Czemu teraz? Przecież studia zaczynają się w październiku! Za granicą jest trochę inaczej. Tutaj jest parę różnych typów uczelni wyższych i trochę różni się to od polskiego systemu nauczania.

Doba ma tylko 24 godziny. Ciężko pogodzić czytanie książek, przeglądanie internetu, granie na gitarze, rysowanie, gdy jeszcze dojdzie szkoła. Wtedy trzeba z pewnych rzeczy zrezygnować. Świetnie mi się pisało codziennie w ciągu wakacji. Udało mi się to osiągnąć przez prawie miesiąc! Otrzymałem sporo komentarzy, subskrypcji, ‚lubię to’. Również byłem całkiem dobrze „poczytny” jak na raczkującego bloga. Dzięki Wielkie!

Czy skończę z blogowaniem? Oczywiście, że nie. Mój mały projekcik będzie dalej się rozwijał. Pomysły prawdopodobnie będą się tworzyć „na stacji” w oczekiwaniu na pociąg. Również w nim podczas męczącego dnia, gdy nie ma już sił na telefon. Zawsze pozostaje notatnik pod postacią Evernote, gdzie zawszę mogę spisać swoje myśli. Jednak… nie lubię tej formy. Na telefonie pisze się dosyć topornie. Szczególnie dotykowym. I wolno. U mnie myśli przechodzą z szalenie szybką prędkością.

Nie wiem jak sobie poradzę na studiach. Jeżeli będzie tak łatwo, jak wszyscy mówią, to będę miał sporo czasu na „swoje” zajęcia i myślę, że uda mi się częściej pisać na blogu. Jeżeli nauka mnie wciągnie… to możecie się spodziewać wpisów w innej formie. Od pewnego czasu rozmyślam nad naukową formą wpisów. Inspirację bym czerpał od ludzi wielkiej wiedzy.

Niedawno natknąłem się na tego bloga:

http://filozofy.blox.pl/html

Świetnie łączą tematykę pop-kultury, nauki i filozofii. Świetnie się to czyta. Ja jeszcze tak ładnie nie rysuje, ale może kiedyś…Najtrudniej jest sobie wyobrazić i stworzyć postać według własnego pomysłu. Początkujący rysownicy wiedzą co mam na myśli. Jest taki etap w nauce kreatywnych umiejętności, gdzie przez pierwsze parę lat kopiujemy, a potem przychodzi czas na własne pomysły. Z muzyką też to miałem. Przez pewien okres tylko odtwarzałem. Teraz stworzenie własnej melodii, piosenki to nie problem. Kwestia czasu. I poświęcenia.

Reklamy

Mówić przez sztukę

Jest ciężko.

Filmy, muzyka, obrazy, gry komputerowe. To wszystko ma w sobie elementy artystyczne. Dlatego też prawdopodobnie tak mi się podobają te dyscypliny. Potrzeba naprawdę dużo pracy i czasu, aby się w tych profesjach wybić. Nierzadko wymaga to również zaangażowania osób z zewnątrz. Jednak każda osoba musi jakiś wkład w dany projekt mieć.

Wymagana jest duża wyobraźnia, zdolność kojarzenia faktów, regularna praktyka, znanie teorii. Również pełno przeczytanych książek. Wspominałem o nich w przedostatnim wpisie. Dzięki nim jestem w stanie stworzyć piękne nowe historie opierając się na tym, co już wchłonąłem. W naszym życiu nikt nie tworzy od nowa. Jeżeli myślicie, że coś stworzyliście od podstaw sami, to prawdopodobnie jedynie tak się wam wydaje.

To kim jesteśmy jest odzwierciedleniem naszego życia. Wydarzeń jakie nas spotkały, ludzi  których spotkaliśmy, filmów jakie obejrzeliśmy. Dlatego nie ma dwóch takich samych ludzi. Zbyt wiele zmiennych kieruje naszym życiem. Możemy być podobni. Możemy mieć podobne zainteresowania. Tacy sami nigdy nie będziemy.

Jeżeli chcesz być artystą, to czeka cię długa droga. Jednak nie wystarczy jedynie rysować. Aby stać się dobrym artystą trzeba chłonąć świat całym swoim ciałem. Słyszeć szelest wiatru. Czuć ciepło słońca na skórze. Dotykać krople deszczu.

Tylko wtedy będziemy w stanie tworzyć piękne niespotykane dzieła.

Ważne jest też szczęście. Oraz znalezienie targetu ludzi, do których adresujemy swoją sztukę. Muzyk filharmonii nie będzie starał się tworzyć dla nastolatków. On będzie bardziej celował w osoby starsze.

Co z tego, że pięknie gram na gitarze? Co z tego, że pięknie śpiewam? Co mi po pięknych pracach jak nikt nie będzie ich oglądał. Nikt też nie posłucha mojej muzyki.

Ważne są w tym wszystkim emocje. To, jak natrafiliśmy na dany utwór. Dlaczego jeden zespół jest bardziej popularny, a drugi mniej? Dlaczego podoba nam się Leonardo Da Vinci, Pablo Picasso, Salvador Dali, a już na przykład Claude Monet już mniej? Wiem, że gusta są różne. Ale Monet miał naprawdę piękne obrazy, jest wciąż popularny, ale mniej rozpoznawalny od pozostałej trójki. Duża w tym zasługa popularności, mediów, radia. Leonardo był nie tylko malarzem, ale i również architektem, filozofem, muzykiem, odkrywcą, matematykiem, mechanikiem, anatomem, wynalazcą, geologiem. Starał się być we wszystkich dziedzinach życia. To, że jest znany ze sztuki, to tylko jedynie zasługa rozpoznawalności jego obrazów.

Picasso był rzeźbiarzem, ceramikiem, grafikiem. To, że kojarzymy go z kształtnych obrazów, jest tylko zasługą tego, że z tego zasłynął. Salvador Dali był oryginalny. Był projektantem dla Coco Chanel. Zaprojektował logo najpopularniejszych lizaków na świecie: „Chupa Chups”. Tworzył „nową sztukę”. Można ją uznać za „współczesną” w stylu surrealizmu.

Jak się sprzedać?

Być sobą. Niezależnie od sytuacji. Zbyt wielu jest sztucznych ludzi na tym świecie.

Nasze ograniczenia

Nie jesteśmy w stanie wszystkiego zapamiętać. Nie jesteśmy w stanie być mistrzami we wszystkim. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie od nas lepszy. Kto poświęcił większą ilość czasu na kształceniu się w danej dziedzinie.

W dobie internetu jesteśmy wręcz zalewani nowymi możliwościami. Informacjami. Wiadomościami. Nowe zainteresowania również się rozwinęły. Kiedyś taką wiedzę można było pozyskiwać jedynie z książek, filmów na kasetach, bądź gazet. Po rewolucji informatycznej, prasa zaczyna upadać, bo nie oferują ciekawych treści. Jedyną rzeczą jaką mogą zrobić, to starać się, aby informacja nadawana była lepszej jakości. Unikalna. Niedostępna w internecie.

Jednak w naszych czasach, gdzie internet nosimy nawet w kieszeni, musimy się skoncentrować. Co chcemy robić w naszym życiu? Co jest naszym powołaniem? W czym chcemy się specjalizować? Przez internet widoczna jest przepaść pokoleniowa między naszymi rodzicami, a ich dziećmi. Szczególnie jeżeli oni nie korzystają z internetu i się nie kształcą.

Z mojego punktu widzenia informatyka, szkolić się trzeba ciągle. To, co nauczyłem się 5 lat temu, już dawno zmieniło swoją postać. Zmieniło formę, lepiej wygląda, jest bardziej przystępne… lecz wymaga ponownej nauki. Z mniejszym wysiłkiem, ale jednak.

Posiadając wachlarz umiejętności, jesteśmy z pewnością bardziej cenni na rynku pracy. Lecz czy wciąż potrzebni są ludzie, którzy umieją wszystko, lecz nie umieją nic? Bo taka jest najczęściej cena uczenia się wielu profesji naraz.

Trzeba obrać sobie cel i do niego systematycznie dążyć. Wiele osób ekscytuje się, gdy skończą studia. Dostaną papierek inżyniera, magistra i spodziewają się, że rynek pracy się dla nich otworzył. Szkoła jest małym procentem kształcenia się człowieka. Może nakierować… lecz nie nauczyć. To należy bardziej do naszego obowiązku.

Wielcy ludzie sukcesu nie kończyli studiów. Oni zanim poszli do szkoły, już posiadali wiedzę. Studia tylko ich uświadomiły, że wiedzę już posiadają i nie muszą już się więcej uczyć. Oni już się zdążyli danego materiału nauczyć.

Lecz czy powinno się rzucić studia, bo im się udało, to i mi się to uda? Na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć sobie sam.

Ja bym studiów w życiu nie rzucił. Nie jestem ryzykantem. Wiem, że można do nich przystąpić ponownie, lecz nie mam w sobie żyłki hazardzisty.

Studia są doskonałym doświadczeniem, pozwalają spotkać ludzi związanych z waszymi zainteresowaniami, kierunkiem studiów. W końcu to na studiach powstały najlepsze pomysły, które zrewolucjonizowały świat. No prawie… Co nie zmienia faktu, że studia to najlepszy okres w życiu człowieka!

„Nienawidzę książek!” ~Dziennikarz. Lat 7.

book-67049_1280

Czytelnik nie musi pisać książek, za to pisarz tak. Dlatego każdego dnia czytam artykuły, blogi, wpisy, historie, książki. Polepsza to moje pismo. Zwiększa zasób słów. Mniej popełniam błędów stylistycznych. Pisanie zawsze sprawiało mi problemy. Nigdy nie byłem dobry w języku polskim.

Pamiętam swoje pierwsze prace domowe. „Napisz swoją historię z wakacji”, „Opisz swój dzień”, „Stwórz historyjkę fantastyczną”. Charakterystyki, recenzje, referaty były dla mnie katorgą.

Siedziałem nad pustą kartką i starałem się coś stworzyć. Nie miałem pomysłu. Popełniałem błędy. Te gramatyczne, jak i stylistyczne. Głównym winowajcą było lenistwo. I szczera nienawiść do książek. Nudziły mnie. Usypiały.

Brakowało w moim życiu punktu zaczepienia. Czytając artykuły, będąc w wieku dorosłym spodobał mi się pewien wpis. O tym jak dzieci biorą przykład z rodziców i tym, że rodzic sam musi czytać książki, aby zaszczepić w młodym umyśle do nich chęć. Z moich rodziców nikt nie czytał książek. Tata czyta tabloidy. Mama czasem przeczyta książkę, ale niechętnie i zaczęła czytać późno. Niedawno pokazałem jej internet… teraz w ogóle nie czyta gazet. Wystarczą jej wiadomości z internetu.

I kto miał pokazać młodemu jak się czyta książki? Szkoła?

Mi pokazał internet. W wieku gimnazjalnym byłem częstym użytkownikiem for internetowych. Na jednym z nich, o tematyce gier komputerowych, często pojawiał się pewien tytuł. „Wiedźmin”. Jako, że byłem częstym gościem biblioteki miejskiej, ze względu wypożyczania z niej komiksów, to miałem już kartę. Poszedłem pewnego dnia, w poszukiwaniu ciekawych tytułów. Znalazłem pierwszą część sagi o Wiedźminie… i od tej pory zacząłem czytać książki. Jak w gimnazjum, nie byłem najlepszym uczniem, tak w liceum mój poziom nauki drastycznie się podniósł. Nie wiem czy głównym winowajcą były książki. W tym samym czasie zacząłem grać na instrumencie. Więc również winie za to muzykę. Mieszanka idealna.

Nie wiem czy im to zawdzięczam. Ale wiem, że pełniły pewną rolę w moim życiu.

Czemu to piszę? Bo natrafiłem na ciekawy artykuł na anglojęzycznym portalu o grach komputerowych, który robi to świetnie.

http://www.polygon.com/2014/8/15/6006185/gaming-balance-development-writing

Szczególnie fragment:

„I’ve been in charge of hiring writers before, and it’s not a fun process. This is a job that everyone wants, and one of my favorite questions to ask is what they would do if they couldn’t write about games. Some of them say they would make games, or find some other way to do something with games.

The answer that made me happiest was direct and to the point: „I would write about something else.” These are the people with interesting lives, and interesting lives make for interesting writing, especially about games. It’s an industry with a tragic lack of balance.”

Tłumaczenie własne:

„Byłem wcześniej odpowiedzialny za zatrudnienie dziennikarzy i nie jest to zbyt miły proces. To jest praca, którą każdy chce mieć, a moim ulubionym pytaniem było ludzi, co by robili, gdyby nie mogli już nigdy pisać o grach. Niektórzy z nich odpowiadali, że by zaczęli je robić, lub znaleźli jakąś inną drogę związaną z grami. 

Odpowiedź, która najbardziej mnie cieszyła była tą bezpośrednią: „Bym pisał o czymś innym”. To są ludzie z interesującym życiem, a interesujące życie stwarza jeszcze ciekawsze historie, szczególnie jeżeli chodzi o gry. To jest przemysł z kompletnym brakiem zbalansowania.”

Nie można w życiu robić tylko jednego. Trzeba balansować ze swoimi umiejętnościami. Próbować nowych rzeczy. Poznawać nowych ludzi. Starać się nie stać w miejscu. Żyć!

Ja już sobie postanowiłem, czego chce się nowego nauczyć. Jak tylko znajdę czas, zabiorę się za naukę o produkcji filmów. Scenariusze, zdjęcia, plany, skrypty, role. Będzie to z pewnością ciekawe nowe hobby.

 

Zmęczenie

Mimo, że mam wakacje to cały czas coś robię. Ostatnio miałem dłuższą przerwę z zespołem, to miałem więcej czasu na pisanie na blogu. I więcej siły… Aktualnie może i czas dale jest, lecz człowiek po całym dniu prób, nie ma już pomysłu na wpis. Gdy człowiek siedzi w domu, nie wychodzi, to zbiera mu się tona myśli. Mógłby pisać cały czas. Na każdy temat.

W dni takie jak te, nawet kawa nie pomoże. Pochmurna pogoda wpływa na samopoczucie i wprowadza człowieka w senny nastrój.

Prób mamy ogólnie godzinę, dwie. Reszta to głównie granie w bilard i luźne rozmowy na wszelakie tematy. Spodobała mi się ta forma rozrywki. Jednak… Kontakty międzyludzkie męczą. I tutaj zachodzi pewien paradoks. Bo za gitarę chwyciłem, aby poznać więcej ludzi. I udało mi się. Muzyka otworzyła mi szereg nowych drzwi. Pozwoliła poznać nowych ludzi. Gdyby nie ona, nie wiem czy obecnie z kimkolwiek bym się kolegował. Czy zamknęła inne? Z pewnością. Jednak nie żałuje.

Dlatego staram się każdego dnia chwytać nowych rzeczy. Próbować nowych zajęć. Rozwijać się. Nasze własne doskonalenie wpływa na nasze samopoczucie… i jak wcześniej wspomniałem otwiera nowe światy.

Jednak na wszystko potrzeba czasu. W swoim życiu około 2000 godzin spędziłem grając na gitarze. To wszystko było poświęceniem dla jednej małej zdolności, która zmienia życie całkowicie. Człowiek ma pewność, że jak nauczył się grać na gitarze, to jest w stanie i nauczyć się innych umiejętności. Jedyną granicą jest on sam. I czas, którego nie każdy jest w stanie w odpowiedni sposób  go zagospodarować.

Początki są najtrudniejsze. Próbuję łapać się innych rzeczy. Ale one już mi przychodzą z większą trudnością. Zbyt mało spędziłem przy nich czasu i nie czuję wystarczająco dużej motywacji. Próbuję rysować. Blog też jest pewną próbą. Czy uda mi się regularnie pisać? Czy znajdę na to czas, gdy przyjdzie czas szkolny?

Z jednym blogiem udało mi się wystartować. Dalej staram podtrzymywać go przy życiu… jednak jest to bardziej jedynie związane z tym, że czuję do niego sentyment. Z nim się udało. Więc czemu i z tym ma mi się nie udać? Oczywiście okaże się to dopiero za 3 lata. Na pewno jestem bogatszy o doświadczenie. Z każdym rokiem jestem lepszy. Widzę to. Głównie przez materiały archiwalne, które staram się kolekcjonować, aby zauważyć progresję.

Muzyka

Dziś będzie bez tekstu. Sama muzyka. Jak ktoś szuka odmienności od swojego gatunku, to zapraszam do sporej dawki rocka!

Same mniej znane utwory, których nie spotkacie w radiu.

Queens of the Stone Age – The Bronze

Clash of Sun – Medicine to paralyze

GRAVEYARD – Hisingen Blues

NIRVANA – Cocaine Girl

Rival Sons – Pressure And Time

Corrosion Of Conformity – Albatross

Kyuss – 50 Million Years Trip

 

Na rockowo dzisiaj!

Magia sceny

maskMedia zalewają nas informacjami o odejściu pewnego znanego aktora. Wiadomo o kogo chodzi. Nie chcę w tym momencie przybliżać jego osoby. Wszyscy go znają. Na Polsacie dosyć często puszczane były jego filmy. Przebierał się za gosposię, przenosił się w czasie, wcieli się w rolę Piotrusia Pana, podkładał głosy w wielu kreskówkach. Ciężko było przegapić jedną z jego produkcji.

Jednak co mnie zaskoczyło, to to, że postanowił odejść z tego świata na swój własny sposób. Nie jest to jeszcze potwierdzone, ale tak podają media. I to mnie dziwi. Widzimy aktora, który gra swoją rolę. Wydawałoby się, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.

Jednak w rzeczywistości… jest po prostu w tym dobry. Jak widać potrafił oddzielić pracę od życia prywatnego.

I to też w pewien sposób mnie smuci. Niektórzy ludzie również doskonale potrafią udawać, choć wcale aktorami nie są. Bo czyż nie zakładamy maski każdego dnia?